Wywiad z Kamilem Myszyńskim – pełnomocnikiem inicjatora referendum w Lesznowoli

W połowie 2014 r. w podwarszawskiej gminie Lesznowola grupa mieszkańców próbowała doprowadzić do referendum. Ostatecznie referendum nie udało się przeprowadzić. Co dziś na ten temat mówi Kamil Myszyński – ówczesny pełnomocnik inicjatora?
Sama inicjatywa referendalna była specyficzna. Mieszkańcy chcieli doprowadzić do głosowania referendalnego w sprzeciwie planowanemu przekazaniu około 1,5 hektarowej działki na rzecz Archidiecezji Warszawskiej. Szczególnie bulwersował fakt, że działka miała być przekazana za 1% jej rynkowej wartości. Inicjatorom nie udało się jednak doprowadzić do referendum, ponieważ nie zebrali wystarczającego poparcia mieszkańców gminy. W pierwszej części rozmowy z Panem Kamilem Myszyńskim dowiemy się więcej o powodach inicjatywy, procesie zbierania poparcia dla referendum, stosunku władz do pomysłu głosowania oraz kosztach inicjatywy.

Tomasz Zakrzewski (redaktor naczelny portalu referendumlokalne.pl):Co było powodem podjęcia decyzji o przeprowadzeniu referendum w Lesznowoli?
Kamil Myszyński (pełnomocnik inicjatora referendum w Lesznowoli, Mazowiecki Samorząd XXI w., Krajowe Porozumienie Mieszkańców):Jeśli chodzi o podstawy decyzji o przeprowadzeniu referendum to był to brak zgody na oddanie działki leżącej w samym centrum Mysiadła za 1% nominalnej wartości gruntu na rzecz Archidiecezji Warszawskiej. Oczywiście zezwalały na to przepisy. Jednak oddanie 1,5 h cennego gruntu w naszej ocenie było dużym błędem, zwłaszcza przy obecnym stanie finansów Gminy Lesznowola. Jej zadłużenie sięga powyżej 52 milionów złotych zł, a w tym roku ma być jeszcze wyższe. Grunty w dobrych lokalizacji powinny być okazją dla gminy do pozyskania nowych przychodów i spłaty części zadłużenia lub też źródłem pieniędzy na realizację inwestycji takich jak: oświetlenie, drogi czy kanalizacja. Pod koniec zeszłego roku Rada Gminy w Lesznowoli postanowiła pozyskać kredyty w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska na realizację kanalizacji w miejscowościach Łoziska i Jazgazewszczyzna, a także na budowę oczyszczalni ścieków. W latach 2015-2016 będzie to łącznie ponad 14 milionów złotych kolejnej pożyczki. Sprzedaż gruntu w Mysiadle po rynkowych cenach pozwoliłaby gmina na nie zaciąganie pożyczek na realizację inwestycji i płacenie dodatkowego oprocentowania.

Jak przebiegał proces zbierania poparcia mieszkańców? Jaki był ich stosunek do referendum?
Proces zbierania podpisów niestety zawiódł. Było 10 członków założycieli komitetu referendalnego. Jednak realnie działało tylko czterech z nich. Myślę, że powodem takiego stanu rzeczy było to, że w dzisiejszych czasach jesteśmy bardzo zaganianymi ludźmi i na inicjatywy tego typu brakuje czasu. Sami mieszkańcy bywali sceptyczni. Przykładowo sam usłyszałem zarzut, że skoro osobiście nie mieszkam w Mysiadle to sprzedaż tam znajdującej się działki nie jest moim problemem. Nie potrafiono również dostrzec szerszego kontekstu sprawy i zysków ze sprzedaży gruntu po rynkowych cenach. Tak jak już to powiedziałem uzyskane środki z transakcji mogłoby być przeznaczone na budowę infrastruktury, również na terenie całej gminy. Znaczna część osób uważała inicjatywę za walkę z kościołem, a to nie było naszym zamysłem. Chodziło o nasze dobro wspólne.

Jak do organizacji referendum podchodziły władze Gminy Lesznowola?
Dziś mogę powiedzieć, że władze lokalne nie były przychylne inicjatywie. Zamieszanie z zawiadomieniem władz gminy o inicjowaniu referendum doprowadziło do tego, że formalnie tego typu pismo składaliśmy dwukrotnie. Za pierwszym razem błędnie uznaliśmy, że dopiero odpowiedź gminy będzie początkiem czasu na zbieranie podpisów mieszkańców pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum. Odpowiedź nadeszła dopiero na 14 dni przed końcem rzeczywistego terminu. W tej sytuacji nie było sensu zbierać podpisów. Dlatego złożyliśmy drugie zawiadomienie. Tym razem zaczęły się przepychanki prawne; próbowano nam wmówić, że problematyka drugiego wniosku referendalnego jest taka sama, jak tego pierwszego i z tej przyczyny referendum nie może być przeprowadzone. Samo przygotowywanie odpowiedzi na pisma gminy pochłaniało wiele energii i czasu, który powinien być wykorzystywany na zbieranie podpisów mieszkańców. Przy okazji naszego drugiego pisma bardzo pomogły nam media lokalne, które na pierwszej stronie gazety informowały o przebiegu inicjatywy. To był bardzo duży plus, bo dziennikarz, który zajmował się tą sprawą niejako mobilizował władze gminy do działania.

Jakie były koszty podjętych działań?
Koszty ciężko oszacować, bo raczej nastawiliśmy się na informowanie mieszkańców przez internet czy też portale społecznościowe. Dodatkowo wykonaliśmy plakaty referendalne, które zostały wywieszone na ogólnodostępnych tablicach informacyjnych. W mojej opinii na działania referendalne wydaliśmy do 200 zł. Może też tutaj leżał problem. Niestety w czasie przygotowań do referendum nie byliśmy w stanie zaangażować większych środków pieniężnych, np. na rozesłanie ulotek pocztą i tym samym dotarcie do wielu mieszkańców (koszt takiej operacji to około 2700 zł.).

Co sprawiło, że ostatecznie nie udało się zebrać wystarczającej liczby podpisów mieszkańców gminy?
Myślę, że promocja naszych działań była zbyt mała. Już po zakończeniu inicjatywy mieszkańcy kontaktowali się z nami i deklarowali, że chętnie by nas poparli. Dodawali też, że wcześniej nic o referendum nie wiedzieli. W gminach wiejskich ciężko jest dotrzeć do lokalnej społeczności. Z perspektywy czasu w nasze działania zaangażowałbym więcej osób, bo można realizować referendum skromnymi środkami finansowymi, ale trzeba mieć lidera społeczności wiejskiej z każdej miejscowości. Aktualnie rozpoczęliśmy nową inicjatywę dotyczące utrzymania Wydziałów Architektury i Komunikacji funkcjonujących w naszej gminie, ponieważ gmina uznała, że nie będzie finansować zadań Starostwa Powiatowego z własnych środków. W akcji, która ma formę apelu a nie referendum uczestniczy o wiele więcej osób.

Sprawdź również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *