Partyjna mentalność Kalego a referenda lokalne – komentarz

W ostatnich tygodniach o referendach lokalnych mówi się bardzo dużo. Wszystko za sprawą przeprowadzonych i planowanych głosowań dotyczących przyłączenia podwarszawskich gmin do tzw. „wielkiej Warszawy”.

Demokracji nie nauczymy się z teorii

Obiektywnie każde referendum, które daje możliwość wypowiedzenia się społeczności lokalnej należy cenić. Obywatele kiedy to tylko możliwe powinni mieć szansę wypowiadania się na tematy, które ich dotyczą. Tylko praktyka korzystania z dostępnych instrumentów demokracji spowoduje, że ludzie poznają i nauczą się mechanizmów prawidłowo funkcjonującego państwa demokratycznego.

Partyjna mentalność Kalego

A co o referendach myślą partie polityczne? Trzeba jasno powiedzieć, że partie polityczne myślą tylko i wyłącznie o swoim interesie. Interes tzw. „zwykłych Obywateli” to slogan powtarzany przez polityków, który jest wykorzystywany do uzasadniania niepodważalnych interesów partii. Zasada jest prosta: jak referendum szkodzi partii to jest hucpą i polityczną akcją naszych przeciwników. Jak referendum szkodzi naszym przeciwnikom to jest wyrazem woli Obywateli i najwyższą emanacją wartości państwa demokratycznego.

Wybiórcza „miłość” Platformy Obywatelskiej do referendów

Platforma Obywatelska aktualnie wspiera ideę referendów. W ustach polityków PO takie wartości jak wola obywateli czy bezpośrednie sprawowanie rządów odmieniane jest przez wszystkie przypadki. Problem w tym, że Platforma jest orędownikiem referendów tylko w przypadkach gdy te ostatnie są instrumentem realizacji partyjnych interesów. Tak też należy tłumaczyć wsparcie polityków PO dla podwarszawskich referendów. Błędy popełnione przez Prawo i Sprawiedliwość w kwestii metropolii warszawskiej mogą spowodować, że każde z referendów w sprawie przyłączenia danej gminy do Stolicy skończy się porażką ekipy rządowej. Każda porażka PiS jest natomiast cenną zdobyczą dla głównej partii opozycyjnej.

A jak było w przeszłości? W 2013 r. gdy w Warszawie przeprowadzane było referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz ze stanowiska Prezydenta Warszawy PO nie epatowało hasłami wspierającymi głosowanie referendalne. Wtedy referendum było jedynie niepotrzebnym przejawem walki politycznej. Co istotne to w 2013 r. po raz pierwszy tak jasno najważniejsze osoby w państwie – Prezydent Bronisław Komorowski i Premier Donald Tusk – namawiały ludzi do bojkotu głosowania.

PiS też „kocha” wybrane referenda

Partia aktualnie rządząca też ma duży problem z jednolitym podejściem do referendów. Z jednej strony pamiętamy jakim wsparciem polityków PiS cieszyły się próby odwołania Prezydent Warszawy. Z drugiej strony gdy mieszkańcy decydowali się w 2010 r. odwołać Jerzego Kropiwnickiego – Prezydenta Łodzi (wspieranego przez PiS) to Jarosław Kaczyński uważał, że najlepszym rozwiązaniem jest pozostanie w domach w czasie głosowania.

Co w takim razie robić?

Po pierwsze należy wspierać każdy przejaw bezpośredniego udziału społeczeństwa w sprawowaniu władzy. Tylko przy urnach wyborczych Obywatele mogą uświadomić sobie rzeczywiste znaczenie ich bezpośredniego udziału w sprawowaniu władzy. A co robić z hipokryzją polityków? Jak najczęściej wytykać i piętnować. Ostatecznie rozliczać polityków przy urnach wyborczych. Typowy polityk jest odporny na wszystko, poza widmem braku reelekcji.

You May Also Like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *