Odwołanie Hanny Gronkiewicz-Waltz. Coraz mniej niewiadomych z referendum

  • Pierwszą organizacją jaka zaczęła zbierać podpisy w sprawie referendum odwoławczego w Warszawie było stowarzyszenie „Oburzeni”.
  • Inicjatorem drugiego referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz została grupa kierowana przez warszawskiego radnego Piotra Guziała.
  • „Oburzenie” ostatecznie nie kontynuują swojej inicjatywy. Zbierają podpisy w imieniu Piotra Guziała.
  • O przeprowadzeniu referendum może również zadecydować Rada Miasta Warszawy.
  • Ewentualne referendum odwoławcze w Warszawie byłoby ważne, gdyby do urn poszło około 27% uprawnionych mieszkańców.

Nawet osoba dobrze zorientowana w kwestiach związanych z planowanym referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz w ostatnich tygodniach mogła się pogubić. Podstawowy problem dotyczy tego kto właściwie będzie organizował referendum? „Oburzeni”, Piotr Guział a może do referendum doprowadzi Rada Miasta Warszawy? Na szczęście w ostatnich dniach wszystko się wyjaśnia.

Pierwsi byli „Oburzeni”

Warszawa to na mapie politycznej Polski szczególne miejsce. W stolicy walka o najwyższe stanowiska praktycznie zawsze ma charakter partyjny. Nie dziwi również to, że zaraz po wyborach samorządowych w 2014 r. pojawiły się głosy ze strony środowisk przeciwnych Hannie Gronkiewicz-Waltz, że powinna ona być odwołana w drodze referendum lokalnego. Były to jednak tylko deklaracje.

Rzeczywistym katalizatorem dla planów referendum w stolicy stał się wybuch afery związanej z reprywatyzacją warszawskich kamienic. Doprowadziło to do tego, że 5 września 2016 r. stołeczne stowarzyszenie „Oburzeni” złożyło w magistracie powiadomienie o zamiarze wystąpienia z inicjatywą przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy. Zadanie przed „Oburzonymi” było poważne – w ciągu 60 dni trzeba było zebrać około 130 tysięcy podpisów. Wątpliwości czy warszawskie stowarzyszenie podoła temu zadaniu pojawiły się po około 2 tygodniach od złożenia zawiadomienia. Wtedy w lokalnych mediach pojawiła się informacja, że „Oburzeni” dopiero zaczynają oficjalnie zbierać podpisy.

Do gry wszedł Guział

Równolegle do działań „Oburzonych” w mediach bardzo często na temat potrzeby referendum wypowiadał się warszawski radny Piotr Guział (były burmistrz Ursynowa, inicjator referendum odwoławczego w Warszawie w 2013 r.). Ostatecznie również on włączył się w walkę o referendum. W dniu 6 października 2016 r., razem z przedstawicielami organizacji lokatorskich (między innymi z Piotrem Ikonowiczem) złożył zawiadomienie o zamiarze wystąpienia z inicjatywą przeprowadzenia w Warszawie referendum odwoławczego. Jednocześnie radny Guział stanął na czele inicjatywy będąc jej pełnomocnikiem.

Dwóch inicjatorów to problem

Przez pewien czas w Warszawie mięliśmy dwa konkurencyjne ośrodki zbierające podpisy pod pomysłem referendum. Problem był poważny. Zarówno „Oburzeni” jak i grupa Piotra Guziała zbierali podpisy pod swoimi wnioskami referendalnymi. Z formalnego punktu widzenia były to przecież różne inicjatywy. Każda z tych inicjatyw musiała zebrać ponad 130 tysięcy podpisów mieszkańców Warszawy.

Ostatecznie podpisy zbiera Guział

Po kilku dniach sytuacja się wyjaśniła. Na jednym z profili społecznościowych Piotra Guziała 10 października 2016 r. ukazała się informacja, zgodnie z którą „Oburzeni” włączyli się do akcji kierowanej przez radnego. Potwierdzone to zostało na stronie internetowej „Oburzonych”, z której można było pobrać kartę do zbierania podpisów. Na karcie jako inicjatorzy referendum wskazani byli Piotr Guział i pozostałe osoby w nim współpracujące.

W radzie miasta też jest wniosek o przeprowadzenie referendum

Piotr Guział zainicjował również działania zmierzające do przeprowadzenia referendum przed Radą Miasta Warszawy. Jego wniosek o przeprowadzenie głosowania poparty został przez radnych Prawa i Sprawiedliwości. Ogłoszenie referendum przez radę miasta wydaje się jednak najmniej prawdopodobne. W radzie zdeklarowani zwolennicy referendum nie mają większości.

Sytuacja jest jasna. Tylko zbierać podpisy

Zamieszania dotyczące inicjatora warszawskiego referendum są już historią. Teraz przed pomysłodawcami stoi zadanie zebrania wystarczającej liczby podpisów. Zgodnie z przepisami prawa inicjatorzy będą musieli zebrać ponad 130 tysięcy podpisów mieszkańców Warszawy. Atutem Piotra Guziała jest to, że w tego typu akcjach ma doświadczenie.

Co gdy referendum zostanie ogłoszone

W przypadku rozpisania referendum odwoławczego w Warszawie walka będzie toczyła się o osiągnięcie wymaganej przepisami prawa frekwencji. Zgodnie z ustawą o referendum lokalnym żeby głosowanie w sprawie odwołania było ważne do urn musi się udać przynajmniej 3/5 liczby osób, które brały udział w wyborze danego organu. W Warszawie w 2014 r. wybory prezydenckie rozstrzygnęły się w II turze. Wtedy Hanna Gronkiewicz-Waltz (Komitet Wyborczy Platforma Obywatelska RP) pokonała Jacka Sasina (Komitet Wyborczy Prawo i Sprawiedliwość) uzyskując 58.64% głosów. Na 1 337 624 uprawnionych do głosowania do urn udało się 592 719 głosujących co dało frekwencję na poziomie 44.31%. Z tych danych wynika, że ewentualne referendum w Warszawie będzie ważne jeśli do urn pójdzie 355 632 uprawnionych mieszkańców. Oznacza to, że referendum będzie ważne jeśli zagłosuje około 27% mieszkańców Warszawy.

Sprawdź również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *