Krakowska lekcja referendalna – wnioski

Jak już niejednokrotnie podkreślaliśmy krakowskie referendum nie powinno być wzorem do naśladowania dla organów jednostek samorządu terytorialnego. Ta inicjatywa referendalna nie została przemyślana w sposób wystarczający. Jak się wydaje jedynym kryterium wyboru pytań na jakie odpowiadali mieszkańcy Krakowa stał się polityczny populizm. Pytanie o budowę metra i ścieżek rowerowych a także istnienie w mieście monitoringu wizyjnego to zagadnienia które mogły być przedmiotem konsultacji społecznych z mieszkańcami. Z kolei pytanie dotyczące olimpiady powinno być zadane mieszkańcom dużo wcześniej. Kto zatem straci na krakowskim referendum? Czy nie będzie to czasem sama instytucja referendum lokalnego?

Krakowska inicjatywa ośmieszyła instytucję referendum lokalnego. W bardzo krótkim czasie włodarze Krakowa postanowili przypodobać się wszystkim wyborcom umożliwiając im wypowiedzenie się w sprawach ważnych dla całej społeczności. Takie proobywatelskie działanie idealnie wpisywać się miało w kampanijną retorykę walki politycznej. Jak się wydaje nikt z organizatorów referendum nie przemyślał ewentualnych skutków podjętych działań. Czymś niedopuszczalnym stało się poddanie pod głosowanie udziału Krakowa w wyścigu do organizacji zimowych igrzysk w chwili gdy aplikacja w konkursie została złożona. Czy trudno było się domyśleć, że w przypadku negatywnego stanowiska mieszkańców co do organizacji igrzysk automatycznie pojawią się pytania o zasadność już poniesionych kosztów? Niestety wygrała polityczna krótkowzroczność.

Inne pytania jakie postawiono mieszkańcom również świadczą o braku profesjonalizmu władz stolicy Małopolski. W przypadku pytań o metro i ścieżki rowerowe było pewnym, że mieszkańcy pozytywnie wypowiedzą się co do tych pomysłów. Inaczej sprawa się ma w przypadku pytania o monitoring miejski. Bez wątpienia pytanie to zostało skonstruowane w taki sposób, że mogło wprowadzić głosujących w błąd. Otóż jego treść sugerowała, że w dniu głosowania, w Krakowie nie ma monitoringu wizyjnego, a tak przecież nie jest.

W najbliższym czasie możemy być świadkami bardzo ciekawej sytuacji związanej ze skutkami pytania dotyczącego budowy metra. Ustawa referendalna jest jednoznaczna. Władze Krakowa zobowiązane są „niezwłocznie” rozpocząć prace związane z realizacją przedsięwzięcia. Czy tak się stanie? Okazuje się, że tak naprawdę pomysł metra w Krakowie jest w fazie początkowych ustaleń. Co gorsze nikt nie jest w stanie powiedzieć kiedy mogą rozpocząć się realne prace nad budową tego środka komunikacji miejskiej.

Kto zatem jest winny zaistniałej sytuacji? Z formalnego punktu widzenia organem odpowiedzialnym za podjecie uchwały w sprawie krakowskiego referendum, co do której już w momencie podejmowania istniało wiele zastrzeżeń, jest Rada Miasta Krakowa. Przypomnijmy, że ostatecznie wszyscy z radnych miejskich, którzy byli obecni podczas głosowania opowiedzieli się „za” przyjęciem uchwały w sprawie referendum. Może się również okazać, że odpowiedzialność polityczną za przeprowadzenie referendum poniesie Prezydent Miasta Krakowa Jacek Majchrowski. Upływający czas z całą pewnością w tej kwestii wiele wyjaśni.

Jedno niestety jest pewne. Krakowski plebiscyt ugodził w samą ideę referendum lokalnego. W przyszłości przykład Krakowa może stać się argumentem dla przeciwników tego typu form demokracji bezpośredniej. Mogą oni próbować udowadniać, że krakowskie referendum dowiodło, że w polskich realiach ta instytucja się nie sprawdza. Racjonalne wnioski płynące z krakowskiej lekcji referendalnej powinny być inne. Nawet najwspanialsza instytucja w rekach nieodpowiedzialnych ludzi może stać się ułomną. Władze Krakowa proponując mieszkańcom referendum lokalne nie kierowały się zdrowym rozsądkiem tylko populizmem. Organizacja referendum lokalnego powinna być poprzedzona głęboka analiza problemu, który ma zostać poddany pod głosowanie. Po pierwsze należy każdorazowo ustalić czy w danej sprawie wystarczającym nie jest przeprowadzenie konsultacji społecznych. Ważnym jest również to czy dany problem dojrzał do tego by stać się przedmiotem referendum. Może się okazać że w danej kwestii jest jeszcze za wcześnie na referendum (patrz sprawa krakowskiego metra). Jednocześnie może się okazać, że jest już za późno na referendum (patrz sprawa organizacji zimowej olimpiady).

You May Also Like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *