Kilka scenariuszy warszawskiego referendum w sprawie powiększenia Stolicy

  • W Warszawie na 26 marca zaplanowano referendum lokalne w sprawie „powiększenia” Stolicy.
  • Ostateczną decyzje o tym czy referendum odbędzie się zgodnie z planem podejmie Wojewoda Mazowiecki.
  • Warto zastanowić się jakie decyzje mogą zapaść w sprawie referendum i jak będą na nie reagować główne partie – PO i PiS.

Polityczny spór w związku z projektem ustawy o ustroju miasta stołecznego Warszawy (złożony przez posłów Prawa i Sprawiedliwość) na chwilę przygasł. Jest to jednak stan tymczasowy. Sprawa powróci w związku z uchwałą warszawskich radnych, którzy rozpisali referendum w sprawie zmian granic miasta. Bardzo ważną w tym aspekcie będzie decyzja Wojewody Mazowieckiego, który cały czas kontroluje poprawność uchwały o referendum. W zależności od tego jaka będzie decyzja Wojewody można spróbować rozważyć kilka scenariuszy ilustrując partyjną walkę między Prawem i Sprawiedliwością a Platformą Obywatelską.

Wojewoda nie uchyli uchwały i 26 marca referendum się odbędzie

Taka decyzja Wojewody na pierwszy rzut oka będzie korzystna dla PO. W końcu to głosami radnych PO podjęto uchwałę o rozpisaniu referendum. Czy jednak głosowanie, które jest planowane na 26 marca będzie zawsze sukcesem PO? Otóż nie. Wszystko rozbija się o frekwencję. Gdy dojdzie do referendum i nie zostanie przekroczony próg 30% frekwencji (referendum będzie nieważne) to będzie to porażka inicjatora referendum – czyli władz Warszawy rekrutujących się z PO. Gdyby tak się stało PiS nie przeoczy takiej okazji. Pod adresem PO posypią się zarzuty o nieudolność i marnowanie publicznych pieniędzy.

Co innego gdy frekwencja przekroczy 30%. Głosowanie wtedy będzie ważne. Nie ma co przesadzać, ale błędy PiS i aktywne działania opozycji mogą przesadzić o tym, że większość głosujących opowie się przeciwko „powiększeniu” Stolicy. Taki wynik byłby prestiżową porażką PiS.

Największym sukcesem dla PiS byłoby ważne referendum, w którym większość mieszkańców opowie się za powiększeniem Stolicy.

Wojewoda uchyla uchwałę i referendum nie będzie

Obiektywnie trzeba zaznaczyć, że istnieją wątpliwości czy uchwała warszawskich radnych spełnia wszystkie wymogi prawa. Chodzi przede wszystkim o zarzuty zbyt ogólnego pytania i podjęcia uchwały bez wniosku mieszkańców. Wojewoda może pójść tym tropem i uchylić uchwałę o referendum. Reakcja głównych partii będzie w takim wypadku oczywista. PO będzie zarzucało Wojewodzie, że realizuje partyjne interesy mając za nic głos mieszkańców. Z kolei Wojewoda (działając niejako w imieniu PiS) będzie musiał podkreślać, że jego decyzja jest podyktowana tylko i wyłącznie dbałością o przestrzeganie prawa przez warszawskich radnych. W interesie Wojewody będzie wspieranie się przykładem z Gminy Rzekuń. Kilka tygodni temu Wojewoda analizując uchwałę tamtejszych radnych, która zapadła w analogicznym trybie co w Warszawie zdecydował o jej uchyleniu. Odbyło się to bez medialnego szumu, politycy żadnej partii nie protestowali. Wojewoda może podkreślać, że zachowuje te same standardy – dla małego Rzekunia i wielkiej Warszawy.

Wojewoda posiłkując się kazusem z Rzekunia może pójść dalej. Po tym jak uchwała radnych z Rzekunia została uchylona mieszkańcy sami zainicjowali procedurę referendalną i złożyli wniosek o przeprowadzenie referendum w sprawie zmian granic gminy. To drugie podejście do referendum wydaje się przeprowadzone w sposób prawidłowy. Z uwagi, że Wojewoda Mazowiecki aktualnie również sprawdza poprawność drugiej uchwały z Rzekunia może publicznie skonfrontować ten dokument z uchwałą z Warszawy. Taka konfrontacja miałaby na celu pokazanie, że uchwała z Rzekunia jest poprawna a ta z Warszawy musiała zostać uchylona.

Gdy Wojewoda uchyli uchwałę stołeczni radni zapewne zaskarżą tę decyzję do sadu administracyjnego. To jednak może spowodować, że sprawa na miesiące utknie w sądzie. Taki zamrożony konflikt w zasadzie nie jest w interesie ani PO, ani PiS.

Wojewoda uchyla uchwałę i „referendum” się odbywa

Kuriozalnie nie ma w tym sprzeczności. Nawet jeśli wojewoda uchyli uchwałę to Rada Warszawy może przeprowadzić „referendum”. Nie będzie to jednak referendum w rozumieniu właściwych przepisów prawa. Rada może przeprowadzić konsultacje społeczne w formie głosowania, które na cele marketingu politycznego można nazywać „referendum”. Gdyby PO poszło tą drogą mogłoby się kreować na ugrupowanie, które za wszelką cenę chce oddać głos ludowi. PiS w takiej sytuacji mógłby podkreślać, że „referendum” to tylko i wyłącznie konsultacje, które mają jedynie charakter opiniotwórczy.

Jest tylko jedna ofiara – REFERENDUM

Nieważne, który ze scenariuszy się sprawdzi; może nawet zaistnieć inny wariant niż te opisane. Jedno jest pewne. Ofiarą partyjnych rozgrywek w Warszawie jest instytucja referendum. Nurzanie referendum w partyjnej walce powoduje jedynie, że ludzie odwracają się od tego tradycyjnego instrumentu demokracji bezpośredniej. Działania polityków sprawiają, że instytucja referendum staje się ŚMIESZNA, a to w dzisiejszym świecie coś najgorszego.

Sprawdź również

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *