Czy w Lesznie dojdzie do referendum odwoławczego?

  • W Lesznie (wielkopolskie) rozpoczęło się zbieranie podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta Łukasza Borowiaka.
  • Inicjatorzy muszą zebrać około 5 tys. podpisów.
  • Mieszkańcy zarzucają prezydentowi między innymi nepotyzm i kolesiostwo, niegospodarność i przyzwolenie na wysokie pensje urzędników magistratu oraz szefów miejskich spółek.

Pod koniec zeszłego tygodnia lokalne media poinformowały, że na terenie Leszna grupa mieszkańców rozplakatowała informacje o planowanym referendum w sprawie odwołania Łukasza Borowiaka z funkcji Prezydenta Miasta Leszna. Inicjatywa została zapoczątkowana przez grupę mieszkańców zebranej wokół społeczności „Leszno dla Mieszkańców”.

Inicjatorzy

Jak czytamy na portalu Facebook czytamy, że grupa „Leszno dla Mieszkańców” to ruch społeczny, który „ma służyć wzbudzaniu zainteresowania, pogłębienia wiedzy i świadomość mieszkańców miasta Leszna, że są współodpowiedzialni za losy miasta”. Na czele organizacji stoi Kamila Schaschner. Ona te została wyznaczona jako pełnomocnik inicjatora referendum.

Zarzuty

Na plakatach promujących pomysł referendum pojawiła się długa lista zarzutów kierowanych pod adresem aktualnego prezydenta miasta Łukasza Borowiaka. Zdaniem inicjatorów referendum jest niezbędne, ponieważ działania Prezydenta Miasta Leszna są niekorzystne dla mieszkańców, a jednocześnie są sprzeczne z przedwyborczymi obietnicami. Według przeciwników prezydenta Borowiaka uzasadnieniem referendum są:

  • nepotyzm i kolesiostwo;
  • niegospodarność;
  • wysokie pensje urzędników magistratu oraz szefów miejskich spółek;
  • nie ujawnianie wszystkich nazwisk osób otrzymujących nagrody w urzędzie i w podległych jednostkach;
  • niekontrolowane zadłużanie miasta;
  • niskie zarobki mieszkańców;
  • brak rewitalizacji społecznej (mieszkańców);
  • dezintegracja prac Rady Miejskiej w Lesznie, forsowanie własnego stanowiska prezydenta nad budżetem miasta na rok 2017, mimo większości głosów przeciw w radzie, obrażanie i dyskredytowanie radnych opozycyjnych;
  • chaos związany z jednoczesnymi remontami kilku strategicznych ulic w mieście, brak właściwego nadzoru, koordynacji, gospodarskiego zapanowania nad bałaganem, paraliżem ruchu kołowego i rosnącym zagrożeniem dla zmotoryzowanych i pieszych;
  • brak zapowiadanego harmonogramu remontu dróg;
  • brak wykorzystywania dostępnych funduszy (unijnych, rządowych) na lepsze funkcjonowanie jednostek organizacyjnych gminy i poprawę życia mieszkańców;
  • brak działań naprawczych związanych z poprawą finansowej sytuacji miasta Leszna poza drenowaniem kieszeni mieszkańców;
  • utrata zaufania publicznego;
  • brak udzielania się w ważnych sprawach miasta na rzecz spraw mniejszej wagi.

Dalsza procedura

Referendum odwoławcze się odbędzie jeśli inicjatorzy spełnią wszystkie ustawowe obowiązki. Pierwszym z nich będzie zebranie podpisów 10% mieszkańców Leszna. Posiłkując się danymi z wyborów samorządowych z 2014 r. można stwierdzić, że inicjatorzy będą musieli uzyskać poparcie około 5 tys. uprawnionych mieszkańców. Jak mówią sami inicjatorzy zbieranie podpisów będzie trwało do 13 marca 2017 r. Po tym wniosek w sprawie referendum powinien trafić do Komisarza Wyborczego w Lesznie. Ten będzie miał 30 dni na zbadanie wniosku. Jeśli komisarz uzna, że wszystkie ustawowe obowiązki zostały spełnione to rozpisze referendum.

Najważniejsza jest frekwencja

Jak pokazują polskie doświadczenia najważniejsze w referendach lokalnych jest uzyskanie wymaganej przepisami frekwencji. Referenda odwoławcze są ważne jeśli do urn pójdzie przynajmniej 3/5 liczby mieszkańców, która brała udział w wyborze odwoływanego organu.

W 2014 r. wybory na stanowisko prezydenta Leszna rozstrzygnęły się w drugiej turze. Łukasz Borowiak pokonał wtedy Tomasza Małolepszego uzyskując około 64% wszystkich głosów. W wyborach na 50636 uprawnionych zagłosowało 19809 mieszkańców. Dało to frekwencję na poziomie 39.12%.

Jeśli referendum zostanie rozpisane to będzie ważne jeśli do urn pójdzie 11886 osób, czyli około 23,5% wszystkich uprawnionych.

Marne statystyki

Statystyki nie mogą cieszyć pomysłodawców referendum. Dotychczas w kadencji 2014 – 2018 przeprowadzono 34 próby odwołania władz. Tylko trzy spośród nich okazały się ważne. Było to w głosowaniach w Chrzanowie (małopolskie, 13 grudnia 2015 r.), Trzebiatowie (zachodniopomorskie, 28 lutego 2016 r.) i Sulmierzycach (wielkopolskie, 6 marca 2016 r.).

Na terenie samej Wielkopolski głosowano jeszcze w Jarocinie (29 listopada 2015 r.), Kole (22 maja 2016 r.), Krajence (22 maja 2016 r.) Tuliszkowie (6 listopada 2016 r.) i Orchowie (27 listopada 2016 r.). Plebiscyty te jednaj okazały się nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji.

Sprawdź również

One thought on “Czy w Lesznie dojdzie do referendum odwoławczego?

  1. Ten cały „ruch społeczny” to jedna osoba, ogarnięta obsesją na punkcie prezydenta miasta. Jakakolwiek dyskusja z nią jest niestety niemożliwa. Osoby wyrażające wątpliwości są w agresywny sposób obrażane, a na profilu fb „Leszno dla mieszkańców” – natychmiast blokowane. Prezydent nie jest zapewne ideałem, ale zarzuty są „z Księżyca”. Wątpliwe jest, aby referendum się odbyło – ta maniaczka na pewno nie zbierze podpisów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *